W dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej ukazał się komentarz przedstawicieli JP Medica na temat sytuacji na rynku prywatnej opieki medycznej.
„W okresie pandemii pojawiło się na polskim rynku prywatnej opieki zdrowotnej nowe zjawisko – pakiety medyczne oparte na współpracy partnerskiej. – Zaczęliśmy w okresie pandemii, kiedy w wielu prywatnych firmach czas oczekiwania na poradę telemedyczną sięgał siedmiu dni, a my daliśmy standard: dwie godziny. Wykorzystaliśmy to, że również lekarze chętniej pracowali zdalnie niż w przychodni ze względu na ryzyko zarażenia – mówi Andrzej Reterski, przewodniczący rady nadzorczej JP Medica sp. z o.o. i współzałożyciel tej spółki. Pomysł był taki: udzielać pomocy w krótkim czasie, przy zachowaniu wysokich standardów świadczonej usługi medycznej, co stanowiło odpowiedź na problem wydłużonej etapowości leczenia. Postawiono na metody wykorzystywane w modelach prywatnej opieki medycznej w państwach zachodnich, gdzie usługi telemedyczne są pierwszym etapem kontaktu z przychodnią, a dopiero po konsultacji telefonicznej następują kolejne, jeżeli są potrzebne. W ten sposób nawet 50 proc. pacjentów może uzyskać szybką pomoc.”
Jego firma nie jest jedyną, która w przeciwieństwie do takich gigantów, jak Medicover czy Enel-Med. postawiła na współpracę, nie na posiadanie. Problem w tym, że ten rynek jest mocno rozdrobniony – najwięcej na nim jest małych, choć agresywnych podmiotów o niewielkim zasięgu.
– Kiedy kończyła się pandemia wiedzieliśmy, że trzeba wyjść poza telemedycynę i mieć pełną ofertę usług medycznych. Zbudowaliśmy sieć ponad 1200 partnerskich punktów medycznych w całej Polsce, mamy umowy z dużymi sieciami laboratoriów. Czyli naszymi usługami medycznymi pokrywamy całą Polskę. Po analizie krajowego rynku usług medycznych postawiliśmy wyłącznie na abonamenty, mamy w ofercie pojedyncze konsultacje, ale tego nie promujemy – mówi Piotr Dąbrowski, prezes JP Medica. – U nas klient abonamentowy jest zawsze traktowany jako najważniejszy i obsługiwany w pierwszej kolejności – dodaje Andrzej Reterski
Przyszłość zatem wydaje się zmierzać w kierunku rozwiązań mieszanych. Bo chociaż Andrzej Reterski podkreśla, że „u nas nie ma kolejek, nie obniżamy kosztów poprzez zatrudnianie stażystów w miejsce specjalistów, gdyż pracujemy ze starannie dobranymi partnerami medycznymi, którzy posiadają doświadczenie i uznanie na swoich lokalnych rynkach”, to nie wyklucza rozwoju własnych placówek – ale wyłącznie na zasadach zacieśniania istniejących partnerstw tak, aby klient dzięki temu zaobserwował poprawę jakości usług, a nie spadek tej jakości.”
Źródło: Rzeczpospolita, https://www.rp.pl/ubezpieczenia/art39493161-prywatna-sluzba-zdrowia-coraz-drozej-i-coraz-gorzej
